Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
8 postów 16 komentarzy

gryf

gryf - "Zbrodnia jest zbrodnią, agresja jest agresją, bez względu na to, jak wielu obywateli godzi się na takie praktyki. W pojęciu większości nie ma nic świętego. Tłum dokonujący samosądu stanowi przecież większość na swoim terenie." -M.Rothbard

Kompleksy dla początkujących

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To jest artykuł napisany, żebym nie musiał nudzić nowym znajomym przy piwie i marnować czau po raz setny;).

Och, jacy my jesteśmy źli! Ile razy już to słyszałem. Coś - uparcie niediagnozowalnego, choć każdy ma swoją teorię - musi być w nas fundamentalnie ułomne, skoro pomimo naszych wrodzonych talentów i ciągłej wytężonej pracy, w kraju jest tak źle, sama atmosfera jest nie do wytrzymania!

 

No właśnie: w kraju. Za zachodnią granicą choroba przechodzi jak ręką odjął, Polacy radzą sobie niejednokrotnie lepiej niż rdzenni mieszkańcy. Oczywiście, część na początku jest np. trochę oszołomiona ilością zarabianych pieniędzy (stąd biorą się śmieszno-straszne opowieści, o warunkach w jakich żyją, żeby oszczędzić jeszcze więcej), część musi douczyć się języka autochtonów na niewymagającym stanowisku (a części z tej części tak się "zmywak" spodoba, że zostaną tam na długo (skoro wystarcza im na wakacje Teneryfie)- ale tego ostatniego zwykle nie wytłumaczycie tym, co z Polski nigdy nie wyjechali: im kto ma marniejszą pensję, tym bardziej za punkt honoru bierze sobie obnoszenie z tytułem z firmy lub uczelni (np. menedżer-postrach wszystkich kasjerek, dr. hab. zus. mi. płacą, mgr. bezrob. etnolog)).

 

Wracając jednak do tematu: Polak na zachodzie okazuje się nierzadko wyczynową lokomotywą, która po latach wspinaczki po górskiej trasie wjechała na poziome tory. Zupełnie naturalnie: ciężej od innych pracuje i więcej wie (bo musiał częściej radzić sobie sam)-  i to działa. Upada mit o naszej ułomności.

 

Pytanie więc: dlaczego nasze państwo jest takie kiepskie?

 

Odpowiedź jest banalna, prosta, jednozdaniowa i zaręczam, że zamieściłem ją trzy akapity niżej- problemem jest to, żeby świeży w temacie Polak przyjął ją do wiadomości. Stąd też potrzebne mi dwa akapity pomocnicze:

 

Słyszeliście o Rosjanach? Do dzisiaj w szkołach uczą się np. własnej wersji historii II Wojny Światowej- bez agresji na Polskę w 1939 roku, czy Katynia. Po prostu zaczęli w 1941, żeby się obronić przed Hitlerem i jeszcze wszystkich po drodze wyzwolić. To nie żart- i choć o ZSSR wszyscy już dawno zapomnieli, dzięki edukacji narodu, na swojej wersji historii do dziś żerują persony pokroju Putina. Bardzo ważne jest tu zauważenie, że reżim komunistyczny, to nie tylko bicie pałkami protestujących i Peweksy, ale też mniej lub bardziej subtelna indoktrynacja.

 

Ale gdzież tam Rosjanom do nas! Mimo, że przez niedawne 50 lat byliśmy w zasadzie ich przydupasem, którego mogli zmieść w sekundę z powierzchni globu, my, mądrzy Polacy, nigdy nie dalibyśmy się tak ogłupić! To, że w dzisiejszym programie nauczania historii w liceach od zakończenia II Wojny Światowej przeskakuje się jednym tchem do Solidarności, to zwykły przypadek (po prostu nic się nie działo ciekawego w międzyczasie!). Mimo, że ogólnie narzeka się na "romantyczny" program w szkołach, wszyscy przypadkowo do dziś studiują tragicznych bohaterów skazanych na porażkę ("kolejny raz wszyscy zrobią nas w balona", ale zarazem "nie liczmy na siebie, niech nasi sprzymierzeńcy zobaczą, jakie z nich dupki") i inne lektury- te same od lat. Mimo, że istnieją całkiem poważne nurty (jak krakowska szkoła historyczna, bazujące na krytycznej, ale konstruktywnej analizie historii i wyciągnięciu wniosków), zupełnie przypadkowo mamy rozckliwianie się w powtarzaniu tych samych błędów i mitomanię. Niestety, kiedy konfrontacja z rzeczywistością wypada dla nas cierpko, możemy wpaść w kompleksy, ale kiedy z rzeczywistością zderza się mitomania- powstają megakompleksy. I nie należy tego bagatelizować- gdyby nie to obłędne myślenie "co to nie my", dużo łatwiej byłoby nam zaakceptować fakt, że zostaliśmy podbici, obecny system państwowy został nam narzucony i nie ma co obwiniać się o naszą rzekomą nieudolność w jego (rzekomym przez nas) tworzeniu oraz bez sentymentów wyrzucić do kosza to zgniłe jajo.

 

Pytanie: dlaczego nasze państwo jest takie kiepskie?

 

Bo nie Polacy je dla siebie stworzyli lecz odziedziczyli je po reżimie komunistycznym. PRL w momencie upadku zatrudniało 138 tysięcy urzędników, a nie było ich potrzebnych tylu, żeby dogadzać petentom, tylko, żeby mackami przepisów mieć kontrolę nad 40 milionami ludzi.

Oprócz zwrócenia orłu na godle korony, ciągle tkwimy w tym systemie: nie tak bezwiednie ilość urzędników wzrosła do 460 tysięcy, prawo jest urągającą cywilizowanym standardom kpiną- skomercjalizowaną wersją PRL ("chcesz załatwić - zapłać, inaczej znajdziemy paragraf który Cie zastopuje"), ale co chyba najbardziej przerażające, najzupełniej przypadkowo większość społeczeństwa "ma gdzieś politykę", bo przecież "nic się nie da zmienić"... Dokładnie to komunistyczni propagandyści chcieliby od Nas dziś usłyszeć!

 

 

 

Oczywiście w związku z wyniszczeniem kraju przez wojnę, łupienie oraz 50 lat ogłupiania i wegetacji PRL mamy prawo mieć "naturalne" kompleksy widząc powierzchowne oznaki bogactwa zachodu. Sprawiają one jednak, że nie potrafimy na ten zachód spojrzeć krytycznie, tylko widzimy go przez pryzmat górnej poprzeczki dla siebie. Nie widzimy ludzi, którzy odziedziczyli majątek po ciężko pracujących przodkach, a obecnie trwonią go w tak rozdętym systemie świadczeń socjalnych, że gdyby znaleźli się ze swoim stylem życia (bezrobocie, zasiłki, rozpad rodziny) w naszych warunkach finansowych, wyginęli by w mgnieniu oka.

 

Oskar Wilde powiedział, że "Ameryka przeszła od barbarzyństwa do dekadencji bez cywilizacji pośrodku". Polska jest na drodze do przejścia od socjalizmu wschodniego do zachodniego bez bogactwa pomiędzy- nie możemy kopiować obecnego stylu wydatków państw zachodnich, to nie zadziała.

 

Ale kompleksy, ach te nasze kompleksy! Chcemy być tacy jak oni i nie widzimy, że musimy być lepsi. Młodzi Polacy chcą być jak, nie przymierzając, Hiszpanie: nr 1 na świecie pod względem spożycia kokainy, a o polityce wiedzą tyle, że największym problemem są prawa mniejszości homoseksualnych, co gwarantuje niepodzielne rządy lewicy aż do doprowadzenia kraju na skraj zapaści gospodarczej (we Francji, na przykład, agonia może być nieco dłuższa, bo kraj ma większe zapasy gotówki). A jak jest źle, można w ostateczności wyjść na ulice i domagać się... więcej socjalu.

 

My musimy być lepsi bo mamy mniej kasy do marnowania a sytuacja geopolityczna (skądinąd rewelacyjna lokalizacja, ale i konkurencja ze strony lepiej zorganizowanych sąsiadów) wymaga od nas, żebyśmy byli lepsi.

 

I nie trzeba dziś tak wiele, żebyśmy tych sąsiadów wyprzedzili, bo to (statystycznie) banda zachodnioeuropejskich staruszków i leniwców, a my do niczego nie jesteśmy tak przyzwyczajeni, jak do ciężkiej pracy. Zadbajmy więc o to, żebyśmy wreszcie pracowali na siebie i rozmontujmy do końca ten PRL-owski skansen, w którym żyjemy.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930